fot. logo F1L

Chrobry zbyt mocny

Na początku sezonu 2020/2021 zawodnicy Widzewa dostają srogie lekcje od pierwszoligowych rywali. Po inauguracyjnej porażce 1:4 z Radomiakiem Radom beniaminek pojechał do Głogowa, gdzie przegrał 0:3 z Chrobrym.


Gospodarze objęli prowadzenie już w 7. minucie, gdy Wojciecha Pawłowskiego pokonał Jaka Kolenc. Był to jedyny gol w pierwszej połowie. Po zmianie stron gospodarze dorzucili dwa trafienia. W 53. minucie na listę strzelców wpisał się Maksymilian Banaszewski, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił Mikołaj Lebedyński.

- Jesteśmy zdezorientowani. Rywal wygrał zasłużenie, ale wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Drużyna robiła wszystko, żeby strzelić gola, ale pod koniec meczu miałem wrażenie, że nawet jakbyśmy grali cały dzień i noc, to piłka i tak nie trafi do siatki. Mieliśmy fajne fragmenty gry, ale były też takie, w których nie funkcjonowaliśmy tak jak na treningach i w sparingu. Brakowało nam tego, co miał Chrobty, czyli konsekwencji i skuteczności - powiedział po spotkaniu trener Widzewa Enkeleid Dobi.

Po dwóch meczach Widzew z zerowym dorobkiem punktowym i bilansem bramkowym 1-7 zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. W środę 16 września w zaległym spotkaniu drugiej serii ekipa z al. Piłsudskiego w meczu derbowym podejmie ŁKS, który w sobotę o godz. 12.40 na własnym stadionie rozpocznie mecz z olsztyńskim Stomilem. Tego samego dnia o godz. 20 rozpocznie się mecz w Niecieczy, w którym rywalem Bruk-Betu Termalica będzie GKS Bełchatów.