fot. Mścisław Szulc

Wspominamy Mścisława Szulca

Po długiej chorobie w wieku 75 lat zmarł Mścisław Szulc, reprezentant Polski w piłce nożnej, zawodnik m.in. I-ligowej drużyny Łódzkiego Klubu Sportowego oraz trener piłkarski. Smutną wiadomość o jego odejściu przekazał syn Damian Szulc, który przypomniał sportową drogę taty.


- Jako zawodnik i trener był związany nie tylko z ŁKS, ale również z innymi łódzkimi klubami: Widzewem, ChKS i Łodzianką. Został też zaproszony do rozwoju piłkarstwa w Kanadzie, gdzie grał w klubie najwyższej ligi Polonia Toronto. Był tam też trenerem pierwszego zespołu. Po zakończonej karierze poświęcił się pracy szkoleniowej. Prowadził grupy młodzieżowe oraz rezerwy pierwszych zespołów ŁKS i Widzewa, ale również I-ligową (wówczas najwyższa klasa rozgrywkowa) drużynę ŁKS. Wychował kilka pokoleń zawodników, którzy z powodzeniem występowali nie tylko w klubach krajowych i zagranicznych, ale również w reprezentacji Polski. Nie sposób wymienić wszystkich, ale bardziej znani zawodnicy taty to: Włodzimierz Smolarek, Witold Wenclewski, Juliusz Kruszankin, Piotr Soczyński i Bogusław Plich. Drużyny prowadzone przez tatę zawsze osiągały bardzo dobre rezultaty i z reguły wygrywały swoje ligi. Nawet gdy pracowal w tak małym klubie jak ChKS, to w Łodzi wygrywał z potentatami. Nie ograniczał się jednak do roli trenera. Był również wychowawcą, bywał u zawodników w domach, często pomagał w sprawach pozasportowych, a nawet udzielał swoim zawodnikom korepetycji. Poświęcił całe swoje życie dla rozwoju i dobra polskiej oraz łódzkiej piłki nożnej. Według wielu osób - nie jest to moja opinia - był piłkarzem wybitnym, o bajecznej technice. Niektórzy mówili mi, że nie widzieli nigdy zawodnika o takich umiejętnościach. Tak twierdził m.in. Władysław Król. Wielce zasłużony zawodnik i trener mówił o tacie „polski Pele” – wspomina Damian Szulc.

Drużyna ŁKS rocznik 1964

Jednym z podopiecznych Mścisława Szulca (na zdjęciu stoi czwarty od prawej) był wspomniany wyżej Juliusz Kruszankin (kuca pierwszy z prawej, za nim jego ojciec Stanisław Kruszankin - kierownik zespołu). Pod okiem tego szkoleniowca były obrońca m.in. reprezentacji Polski oraz ŁKS, Legii Warszawa, Hapoelu Hajfa i GKS Bełchatów rozpoczynał piłkarską karierę. – Po raz pierwszy spotkałem go po naborze, który ŁKS robił dla chłopców z roczników 1965 i 1966. Wzięło w nim udział ponad 1000 dzieciaków. Jeśli dobrze pamiętam, to koordynatorem był wówczas Zygmunt Małolepszy, rocznikiem 1965 zajmował się Włodzimierz Tylak, a rocznikiem 1966 Jan Lirka. Trener Szulc miał drużynę rocznika 1964, do której trafiłem, chociaż byłem rok młodszy. Tam grałem m.in. z Witkiem Wenclewskim (na zdjęciu po lewej ręce trenera Szulca). Do dzisiaj bardzo dobrze wspominam okres treningów i gry w zespole prowadzonym przez trenera Szulca. To był niesamowity szkoleniowiec. Był typem trenera-praktyka, który potrafił pokazać nam wszystko, czego chciał nas nauczyć. A uczył nas niesamowitych rzeczy. Sam grał w piłkę, był w reprezentacji Polski juniorów, ale jego karierę przerwała kontuzja kolana. Wyjątkowych umiejętności technicznych jednak nie stracił. Do dziś pamiętam, jak z wywieszonymi językami patrzyliśmy na jego pokazy żonglerki urozmaicone na przykład zdejmowaniem lub zakładaniem bluzy od dresu. Uczył nas strzelać nożycami, z przewrotki. Jako trener był bardzo ambitny, chciał nas jak najwięcej nauczyć i przy okazji chciał też wygrywać wszystkie mecze. W tamtym okresie w Łodzi naszym najgroźniejszym rywalem była Łodzianka, która również miała świetny nabór i prowadziła bardzo dobre szkolenie. I z reguły to my byliśmy górą – opowiada Kruszankin.    

Mścisław Szulc zmarł 10 listopada 2020. Ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną pogrzeb odbędzie się w późniejszym terminie, o czym rodzina wcześniej powiadomi.

Rodzinie i bliskim zmarłego zarząd, pracownicy oraz członkowie Łódzkiego Związku Piłki Nożnej składają wyrazy współczucia.